antymatrix/zatruta studnia
Zapraszam do bendyk.blog.polityka.pl
Serdecznie zapraszam do bloga
bendyk.blog.polityka.pl, zastąpi on dotychczasowy Nieregularnik i Antymatrix. Nowy i docelowy blog jest zintegrowany z witryną "Polityki". Bez mian pozostaje Czytelnia.
Vise o Google
W najnowszym
"Foreign Policy" (jeszcze niedostępny w sieci), David Vise pisze o Google rozwiewając wiele mitów otaczających tę firmę. Vise (autor niezłej książki
"The Google Story") wyjaśnia, że mimo osiągnięć i pozycji Google, warto pamiętać, że firma ta ciągle nie rządzi światem i daleko jej do tego. Microsft nieustannie jest o rząd wielkości potężniejszym graczem, ze swoimi zasobami 40 mld dolarów gotówce. Vise ma w wielu miejscach rację, ma tylko problem ze zrozumieniem na czym polega innowacyjność Google. A jeśli chodzi o konkurencję ze strony Quaero,
to pisałem o tym niedawno. Ciekawy trop koreański, Koreańczycy nie korzystają z Google, mają własne wyszukiwarki.
Tarkowski walczy z głowizmem
Alek Tarkowski w dzisiejszej "Gazecie Swiątecznej" pisze o głowizmie, czyli postawie producentów kultury nie mogących zrozumieć, że świat się zmienił pod wpływem technologii cyfrowych i internetu. Serwisy p2p powodują, że niezwykle łatwo i przyjemnie można dzielić się treścią, legalnie i nielegalnie. Ale właśnie, skąd to rozróżnienie? Ludzie chcą za darmo, bo przecież już zapłacili za abonament sieciowy (tak jak w telewizji za abonament mają dostęp do programów). Może więc zamiast walczyć z piractwem (a dziś praktycznie każdy jest piratem, nawet mimo woli), zacznijmy też walczyć z własną mentalnością. A ta mentalność w przypadku twórców, to podpisać dobry kontrakt z dużym producentem, a potem - business as usual. Nigdy więcej. Bo pojawiają się już i tacy twórcy, którzy rozumieją, że nowe technologie dają im szansę zaistnienia, mimo że formalnie znajdują się w długim ogonie (a więc w tym statystycznym segmencie twórczego świata, który ze względu na swą niszowość nie jest obiektem zainteresowań wielkich graczy - pisze o tym
Chris Anderson, naczelny
Wired). Bez pośrednictwa mogą znaleźć się w obiegu, a darmowe udostępnienie treści otwiera inne możliwości zarobku (koncerty, atec.).
To wszystko OK, problem w tym, że w tekście Alka większość przykładów pochodzi z zagranicy. W Polsce głowizm rządzi zarówno rynkiem, jak i świadomością. Ale co się dziwić. Już pod koniec lat 90. badania IBM pokazały, że wykorzystanie internetu skorelowane jest z poziomem zaufania społecznego. Te, jak wiemy w Polsce jest bodaj najniższe w Europie. Ponadto z badań CBOS wynika, że 59 proc. Polaków nie korzysta i nie będzie korzystać z sieci (głównie ludzie starsi, słabiej wykształceni). Marne zaufanie i nieuświadomiona rola takiego medium, jak internet powodują, że ciągle sieć jest traktowana w Polsce jak niepoważny gadżet. Poważny jest duży deal z dużym graczem (lub graczem jakimkolwiek). Nie zakotwiczenie w dynamicznej wspólnocie komunikujących się ludzi (bo im nie ufamy), ale oparcie w instytucji: może to być label, wydawca, a najlepiej jeszcze jakiś państwowy donator.
Polski głowizm wydaje się więc innym głowizmem, niż ten przedstawiony przez Andersona i związany jest z jakością, marną, kapitału społecznego.
Tajemnice Quaero
Quaero, tajemniczy europrojekt, który wmniemaniu wielu osób ma być konkurencją dla Google, w ramach wyzwania rzuconego przez prezydenta Chiraca i kanclerza Schroedera, by chronić europejską kulturę przed amerykańską agresją.
John Battelle zdołał jednak wyciągnąć nieco informacji od
Francois Bourdoncle, szefa
Exalead, firmy zaangażowanej w projekt. Okazuje się, że realny Quaero nie ma nic wspólnego z wyobrażeniem, mówiącym że ma powstać wyszukiwarka multimedialna. To raczej wiele przedsięwzięć związanych z technologiami wyszukiwarkowymi, ale i tak celem najwapniejszym jest przepompowanie państwowych pieniędzy do prywatnych spółek, takicj jak Thompson. 25 kwietnia
Chirac zainaugurował projekt Quaero, deklarując subwencję w wysokości 2 mld Euro dla European Innovation Agency. Większość tej kwoty ma być przeznaczona na prace związane z Quaero.
Laboratorium Onetu
Również w Polsce firmy technomedialne zaczynają inwestować otwarcie w badania i rozwój.
Aktualności IDG donoszą o założeniu w Krakowie spółki DreamLab, należącej do Onetu.
Zadaniem centrum będzie rozwijanie nowych technologii, które następnie będą
wdrażane w krakowskim portalu. W DreamLab opracowywane mają być przede wszystkim narzędzia internetowe i mobilne. Pracownicy onetowego centrum marzeń zajmować się będą również tworzeniem nowego oprogramowania dla potrzeb portalu.
Raport o Nowych Mediach
The Economist w numerze z 22 kwietnia publikuje raport o Nowych Mediach, głównie w kontekście ich wpływu na media stare. Większość obesrwacji pokrywa się ze spostrzeżeniami, jakie sam publikowałem w swoich tekstach. Zmiana paradygmatu korzystania z mediów, z przekazu do formy rozmowy jest najważniejszą konkluzją. Autor jedna dosyć słabo czuje, że media nie są jedynie autonomiczną częścią życia społecznego, lecz funkcjonują wplecione mocnymi więzami w szeroki kontekst komunikacji społecznej. Ta zaś komunikacja posługuje się wieloma mediami, technicznymi i symbolicznymi, w efekcie np. wzór zależności między władzą a technikami komunikacji jest bardzo złożony.
Każda firma jest firmą medialną
22.02.2002 roku rozpoczął działalność koreański serwis
OhMyNews, którego hasłem jest "Every Citizen Is A Reporter" (Każdy obywatel reporterem). Blogi, wideoblogi, podcasting potwierdziły, że każdy jest potencjalnym dziennikarzem.
Joe Trippi, doradca Howarda Deana (kandydata na stanowisko prezydenta USA, który w spektakularny sposób wykorzystał internet) twierdzi, że dziś za sprawą technologii praktycznie każda firma staje się firmą medialną. W sensie technicznym to prawda, ale pojawiają się problemy z wiarygodnością serwisów (mieszanie PR z informowaniem). Technologii jednak się nie zmieni, nie się jej cofnąć. Trzeba ją po prostu uspołecznić.
Irhabi, Terrorysta 007 złapany
Jak donosi
Washington Post, Scotland Yard złapał hackera pracującego dla Al Kaidy. Mieszkaniec Londynu, zwany Irhabi lub Terrorysta 007 wspomagał siatkę terrorystyczną organizując transfer materiałów szkoleniowych i propagandowych, jak również dopuszczając się do elektronicznych przestępstw (włamania na konta). Najlepszy dowód, że islamiści są bardzo nowocześni i skutecznie stosują techniki netwar i cyberwar (o czym więcej pisałem w
"Zatrutej studni").
Antymatrix/Zatruta studnia. Wiedza, władza, wolność. Globalizacja. Społeczeństwo i technika. Komunikacja społeczna, sieci społeczne i teleinformatyczne. Kultura cyberprzestrzeni, nowe media, samoorganizacja.

- Nazwa: eb
- Lokalizacja: Warszawa, Polska
Jestem dziennikarzem, publicystą i pisarzem, pracuję w tygodniku „Polityka”.
Opublikowałem dwie książki:
"Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności", W.A.B. 2002 r. oraz "Antymatrix. Człowiek w labiryncie sieci", W.A.B 2004 r.
Wykładam w Collegium Civitas, w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej oraz Centrum Nauk Społecznych PAN.
Wyświetl mój pełny profil